Strona 1 z 1
Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 07 sie 2010, 16:59
autor: Miłek
Witam,
gdy wczoraj jechałem samochodem, nagle spadł obfity deszcz. Na wyprofilowanym zakręcie wjechałem prawymi kołami w średniej głębokości kałużę, jednak po przejechaniu jakichś 100m silnik zaczął się krztusić, obroty dziwnie skakały aż w końcu dało się odczuć spadek mocy. Zjechałem na pobocze i silnik chwilę pochodził na luzie aż zgasł. Udało mi się go tylko jeszcze raz odpalić, ale mimo przygazowania obroty nie wzrastały i silnik znowu zgasł. Kolejne próby odpalenia silnika okazały się nieskuteczne - rozrusznik kręcił, ale silnik nie palił, co jakiś czas tylko było słychać dziwny strzał, być może z tłumika. Na szczęście załatwiłem sobie hol od znajomego.
Co mogło się stać? Dzisiaj jeszcze nie próbowałem zapalać, bo dopiero ładuję akumulator.
@update
Po nocy na dworze i naładowaniu akumulatora silnik odpalił bez problemu i radośnie mruczy. Mimo wszystko chciałbym się dowiedzieć, co mogło być przyczyną chwilowej usterki i czy obyło by się wczoraj bez holowania?
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 07 sie 2010, 18:03
autor: Artpolo
Szukamy na forum, gaśnięcie silnika i układ zapłonowy.
To temat dość popularny. Zawilgocenie elektryki silnika.
Przewody WN, kopułka rozdzielacza, cewka zapłonowa. Być może, któraś z tych części jest do wymiany. Nie ma gwarancji, że w następnej kałuży znowu nie staniesz.
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 07 sie 2010, 19:13
autor: wojtasek
temat znany i stary przede wszystkim cewka i czujnik połozenia wału
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 08 sie 2010, 15:41
autor: ŚwIeRsZcZ
mam to samo... Dzisiaj wjechałem w kałużę, ujechałem ze 100m i zgasł... Po 10-15 minutach zapalił ponownie, trochę nie miał siły na początku i się dławił ale po dłuższym przygazowaniu wróciło wszystko do normy... Podobnie się dzieje gdy auto stoi np. 1 dzień po deszczu. Łapie gdzieś wilgoć i dopiero po zagrzaniu 'normalnie' jedzie .
Jutro zmieniam przewody , ciekawe czy coś się poprawi...
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 09 sie 2010, 11:52
autor: Agusia
W sobotę miałam ten sam problem. Jakieś 3 m-ce temu wymieniona była cewka, przewody i kopułka , do tej pory działało wszystko bez zarzutu, jednak gdy wjechałam w mega kałużę polo zaczęło się dusić, szarpać, straciło moc i zgasło :/ odczekałam 5 minut i zapaliło i do tej pory nic się nie dzieje; być może po prostu gdzieś dostało wody i tyle...
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 09 sie 2010, 16:15
autor: JuStIcE
Dobrym rozwiązaniem jest założenie dolnej osłony silnika, bo chociaż trochę uchroni układ zapłonowy przed zalaniem. Ja po prostu staram się albo omijać większe kałuże, albo zwalniać do tego stopnia, że woda z nich nie płucze mi wszystkiego pod maską

Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 09 sie 2010, 17:35
autor: ŚwIeRsZcZ
Co ciekawe wczoraj po mojej przygodzie z kałużą jechałem baaardzo wolno - droga leśna, nieutwardzona... Od razu zajrzałem po maskę i 'góra była sucha' tj. przy przewodach, kopułce , filtrze pow. nie zauważyłem wody... Bardziej w dolnych częściach .
Czy po za cewką, kopułką, przewodami, coś jeszcze może być powodem takich zachowań...
PS. Co do dolnej osłony silnika , rozumiem że bez dłubania da się takową zamocować ? Znalazłem coś takiego
LINK
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 09 sie 2010, 19:05
autor: Artpolo
Powiedziałbym, że to nie samo wjechanie w kałużę co ogólna wilgotność powietrza. Jak miałem pękniętą osłonę cewki to wystarczyły opady deszczu i wzrost wilgotności aby narobić rabanu. Fizycznie wody na cewce nie będzie nawet po wjechaniu w dużą kałużę.
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 09 sie 2010, 23:54
autor: Miłek
Zapytałem znajomego, który ma identyczny model i stwierdził, że ma tak samo i że u niego wystarczy wysuszyć kopułkę, bo to ona stanowi problem.
Re: Kałuża i zgaśnięcie silnika
: 10 sie 2010, 22:57
autor: MiSiEk-GDA
u mnie jest to samo Panowie i Pani, raz miałem przygodę taką zimą że zdławiło auto i umarł, po odstaniu nocy zapalił i chodził jak nowy mimo -30 na dworze, wtedy skończyło się na wymianie kabli W-N i co nie minęło kilka miesięcy i znów są jakieś cyrki :angry2: :angry2: wystarczy trochę ulewy, deszczu i samochód głupieje szarpie go dławi, jak trochę dam mu w gaz i przegrzeję go to problem ustaje i spokój jest, kilka tygodni miałem spokój i dziś znów to samo wracam po 21 z pracy ulewa zapaliłem samochód jadę przejechałem parę głębszych kałuż nierozpędzony by fali nie robić i zaczęło się to samo szarpanie spadek mocy dławienie jakby działał na 3 gary :banghead: nie wiem o co biega gdyż to samo żadnej wilgoci na aparacie zapłonowym ani cewie nie miałem, modlę się tylko by nie była to ta cholerna cewka bo to są koszta jak diabli

a naprawdę dość mam dziś wpakowałem kasę na zmianę łożyska sworznia geometrię i co jedno działa a drugie się pierd%*^(!@li :angry2: coraz częściej bierze mnie chęć aby pozbyć się tego samochodu w czort, ale dużo kasy w niego wsadziłem i mam sentyment do dziada przebrzydłego i chyba tylko jeszcze to mnie hamuje....