[6N] Dziwna sytuacja z układem chłodzenia
: 17 paź 2013, 20:13
Polo 6N 1.4 AEX 98r.
Sytuacja zaczęła się wczoraj, gdy wracałem do domu wieczorem z trasy. Wysiadł wentylator, a że korki były auto zaczęło się grzać. Zjechałem na bok i odkręciłem korek, żeby szybciej wystygło. Niestety było już tak nagrzane, że większość wykipiała, Niedaleko była stacja benzynowa to kupiłem 4l płynu. Wlałem 2l i poczekałem chwile i pojechałem dalej. Ujechałem może z kilometr dwa temperatura znowu poszła do góry. Zatrzymałem się, odkręciłem korek znów wykipiało. Dolałem jakieś 1.5l i stwierdziłem, że dalsza jazda nie ma sensu, trzeba dzwonić po lawetę, ale w między czasie pojawił się jakiś pan co pomógł wymienić mi wentylator (wiem, trochę to dziwne, ale prawdziwe). Wentylator był nowy i działa, więc logicznie myśląc powinno być ok. Niestety po przejechaniu kilku kilometrów i wyjechaniu z korków temperatura znowu zaczęła rosnąć, powinna maleć nawet przy niedziałającym wentylatorze. Pojawił się dym pod maską i usłyszałem jakieś stuknięcie pod maską. Zjechałem na bok i sprawdziłem co jest. Wentylator się nie kręcił, a płynu w zbiorniczku nie było. Gdzie się podział, nie mam pojęcia. Na pewno nie poszedł w olej bo poziom jest taki sam jaki był (2l jednak trochę jest, a oleju mieści się w moim polo 4l więc było by widać).
Niestety, lawety nie udało mi się załatwić więc auto zostawiłem u wujka bo mieszkał niedaleko miejsca, w którym się zatrzymałem. Zanim jednak to zrobiłem czekałem ponad godzinę na awaryjnych, aż przyjedzie ktoś z rodziny mi pomóc dopchać tam auto i wziąć domu. Przywieźli także płyn, który o dziwo po dolaniu w zbiorniczku pozostał i nigdzie nie wyciekł. Chcieliśmy sprawdzić co się stanie po dopaleniu, ale auto nie zapaliło. Rozrusznik ledwo dychnął i wszystko zgasło (logiczne akumulator mógł paść od awaryjnych), ale oprócz tego zegar się zresetował, ten licznik do 2k kilometrów też, słuchać także jakieś trzaski / zgrzytanie, czy coś w tym stylu - nie wiem dokładnie co to może być
Dzisiaj ściągnąłem auto do domu płynu troszkę ubyło ze zbiorniczka (możliwe, że jeszcze jakieś powietrze było w przewodach), próbowałem też odpalić, ale nie dało rady. Podłączyłem prostownik na jakieś 2 godziny (ładowany prądem 5A). Niestety rozrusznik nawet się nie drgnął. Tylko było słychać przełączniki i opisane wyżej trzaski po cofnięciu kluczyka.
Oprócz tego sprawdzałem dzisiaj chłodnice, jest cała, przewody też więc pozostaje termostat lub pompa wody. Ostatecznie jeszcze uszczelka głowicy.
Moje pytania odnośnie problemu:
1. Czemu się grzał mimo, że wyjechałem z korków i wentylator był nowy? Termostat?
2. Co się stało z płynem? Którędy mógł się wydostać? Uszczelka głowicy? W tedy tak jak pisałem wcześniej byłby większy poziom oleju i miałby inny kolor. Pompa wody?
3. Czemu mimo ładowania akumulatora rozrusznik nawet się nie przekręcił? Za krótko ładowałem?
4. Co to za dziwny dźwięk po cofnięciu kluczyka? Podczas podłączania akumulatora po ładowaniu nie było takich dźwięków. Zwarcie? Płyn po wykipieniu ze zbiorniczka jeszcze nie wysechł i jest mokro dookoła niego (aż po wahacze).
Sytuacja zaczęła się wczoraj, gdy wracałem do domu wieczorem z trasy. Wysiadł wentylator, a że korki były auto zaczęło się grzać. Zjechałem na bok i odkręciłem korek, żeby szybciej wystygło. Niestety było już tak nagrzane, że większość wykipiała, Niedaleko była stacja benzynowa to kupiłem 4l płynu. Wlałem 2l i poczekałem chwile i pojechałem dalej. Ujechałem może z kilometr dwa temperatura znowu poszła do góry. Zatrzymałem się, odkręciłem korek znów wykipiało. Dolałem jakieś 1.5l i stwierdziłem, że dalsza jazda nie ma sensu, trzeba dzwonić po lawetę, ale w między czasie pojawił się jakiś pan co pomógł wymienić mi wentylator (wiem, trochę to dziwne, ale prawdziwe). Wentylator był nowy i działa, więc logicznie myśląc powinno być ok. Niestety po przejechaniu kilku kilometrów i wyjechaniu z korków temperatura znowu zaczęła rosnąć, powinna maleć nawet przy niedziałającym wentylatorze. Pojawił się dym pod maską i usłyszałem jakieś stuknięcie pod maską. Zjechałem na bok i sprawdziłem co jest. Wentylator się nie kręcił, a płynu w zbiorniczku nie było. Gdzie się podział, nie mam pojęcia. Na pewno nie poszedł w olej bo poziom jest taki sam jaki był (2l jednak trochę jest, a oleju mieści się w moim polo 4l więc było by widać).
Niestety, lawety nie udało mi się załatwić więc auto zostawiłem u wujka bo mieszkał niedaleko miejsca, w którym się zatrzymałem. Zanim jednak to zrobiłem czekałem ponad godzinę na awaryjnych, aż przyjedzie ktoś z rodziny mi pomóc dopchać tam auto i wziąć domu. Przywieźli także płyn, który o dziwo po dolaniu w zbiorniczku pozostał i nigdzie nie wyciekł. Chcieliśmy sprawdzić co się stanie po dopaleniu, ale auto nie zapaliło. Rozrusznik ledwo dychnął i wszystko zgasło (logiczne akumulator mógł paść od awaryjnych), ale oprócz tego zegar się zresetował, ten licznik do 2k kilometrów też, słuchać także jakieś trzaski / zgrzytanie, czy coś w tym stylu - nie wiem dokładnie co to może być
Dzisiaj ściągnąłem auto do domu płynu troszkę ubyło ze zbiorniczka (możliwe, że jeszcze jakieś powietrze było w przewodach), próbowałem też odpalić, ale nie dało rady. Podłączyłem prostownik na jakieś 2 godziny (ładowany prądem 5A). Niestety rozrusznik nawet się nie drgnął. Tylko było słychać przełączniki i opisane wyżej trzaski po cofnięciu kluczyka.
Oprócz tego sprawdzałem dzisiaj chłodnice, jest cała, przewody też więc pozostaje termostat lub pompa wody. Ostatecznie jeszcze uszczelka głowicy.
Moje pytania odnośnie problemu:
1. Czemu się grzał mimo, że wyjechałem z korków i wentylator był nowy? Termostat?
2. Co się stało z płynem? Którędy mógł się wydostać? Uszczelka głowicy? W tedy tak jak pisałem wcześniej byłby większy poziom oleju i miałby inny kolor. Pompa wody?
3. Czemu mimo ładowania akumulatora rozrusznik nawet się nie przekręcił? Za krótko ładowałem?
4. Co to za dziwny dźwięk po cofnięciu kluczyka? Podczas podłączania akumulatora po ładowaniu nie było takich dźwięków. Zwarcie? Płyn po wykipieniu ze zbiorniczka jeszcze nie wysechł i jest mokro dookoła niego (aż po wahacze).