Po przejechaniu ok 800km od napraw, które opisałem w moim poprzednim temacie, mój silnik wywalił kopyto. Efekt wygląda tak jak na zdjęciu. Oczywiście następnego dnia pola dostała nowy silnik, który (jak na razie) ma się dobrze. Zastanawia mnie jedna sprawa- co było przyczyną? Sam tłok został w cylindrze, prawdopodobnie się przytarł. W kolektorze ssącym znalazłem nalot od płynu chłodniczego (używam ravenolu, także łatwo go poznać). Podejrzewam, że płyn dostał się na tłok, tylko w jaki sposób? [img=http://img145.imageshack.us/img145/974/zdjcie165.th.jpg]
No ładnie, przyczyną tez mogła być nieszczelna uszczelka pod głowicą i płyn się dostał, zatarło jeden tłok, poprostu się zespawał ze ścianą cylindra i urwało korbowód skutek jak widać :commando:
Dziś rozebrałem uszkodzony silnik. Zrodziły się we mnie podejrzenia, że mechanior zawinił... Jedna z nakrętek korbowodu leżała luźno w misce, śruba to samo. Druga śruba pękła. Moja teoria:
1.Odkręciła się słabo dokręcona śruba.
2.Panewki na wale korbowym przesunęły się (na panewkach są ślady, jedna wlazła na drugą)
3.Korbowód dostał luzów i zaczął przenosić drgania
4.Tłok zaczął uderzać w głowicę i w końcu pękł (jest pęknięty w miejscu mocowania sworznia)
5.Korbowód uderzał w blok i wyrwał w nim dziurę, urwała się druga śruba i wypadł na zewnątrz.
6.Silnik poszedł się je***!
Myślicie,że taka sytuacja jest możliwa? Nie jestem pewien, czy śrubce zajęło by 800km odkręcenie się, aczkolwiek... Wypowiedzcie się.
[quote="marbino86"]nie myli sie tylko ten co nic nie robi. :amen:[/quote]
ale takie rzeczy jak korbowody, śruby od wału, koła pasowego itp. sprawdza się zawsze 2 razy dynamometrem i nie powinna zajść taka sytuacja po wyjechaniu od mechanika, takie błędy to popełniałem jak jeszcze szkoły nie skończyłem i we własnym aucie, a nie w aucie klienta
na komisje rzeczo znawcy i domagać sie odszkodowania za silnik zniszczony zwrot kosztów naprawy... a to ewidentnie żle zrobiona przez mechaniki lub jegu uczni.... źle dokręcone lub wcale nie dokręcone panewki i znamy reszte
Gadałem z mechanikiem. Ogólnie strasznie się wku***ł, że obwiniam go o to. Powiedział, że nie jestem mu już nic winien, ale mam nie przyjeżdżać więcej do jego warsztatu.
Trochę szkoda, bo mam parę rzeczy do zrobienia przy poli, a nie mam narzędzi i kanału, żeby móc to samemu zrobić.