Witam!
Jeździłem dziś polówką, zgasiłem ją i 10 min później próbowałem zapalić. No i okazało się iż rozrusznik zupełnie nie kręci. Lampki palą się normalnie, jak wszystkie zgasną prócz akumulatorowej przekręcam kluczyk i nie ma żadnej reakcji ze strony rozrusznika. Akumulator sprawdzałem to nie to. Jakieś sugestie co sprawdzić? Silnik 1.0 z 99r.
U mnie za czasów kiedy jeździłem Cieniasem była podobna sytuacja okazało się ze odpioł się kabel od rozrusznika Tylko, że jak przekręcałem kluczyk to zanikały mi wszystkie kontrolki
Ja miałem ten sam problem. I rzeczywiście okazało się, że spaliła się kostka przy stacyjce. Nie jest ona przesadnie droga, ale jej wymiana wiąże się z odkręcaniem kierownicy. Jeżeli masz pojęcie o tym to możesz się pobawić. U mnie to wyglądało tak, że nie miałem zbytnio czasu na wymianę tej kostki, więc spiąłem to na krótko tzn. wyjąłem kabel z rozrusznika ten cienki czerwony. Dorobiłem własny kabel, przypiąłem to tej wtyczki w rozruszniku i przyłożyłem drugi koniec kabla do plusa na akumulatorze. Odpalał od strzała;)
No własnie... a po co łatwiej, jeśli można ciężko? Prawda?
Należy odkręcić krzyżak na kolumnie kierowniczej przy podłodze, odkręcić całą kolumnę i zabrać na stół. Następnie wysuwamy po prostu kierownicę z wałkiem kierownicy z obudowy stacyjki. Odsłania się wówczas dostęp do nieszczęsnej śrubki.
Bez ściągaczy, bez zniszczeń, bez kłopotu.
[quote="Zico63c"]No własnie... a po co łatwiej, jeśli można ciężko? Prawda?
Należy odkręcić krzyżak na kolumnie kierowniczej przy podłodze, odkręcić całą kolumnę i zabrać na stół. Następnie wysuwamy po prostu kierownicę z wałkiem kierownicy z obudowy stacyjki. Odsłania się wówczas dostęp do nieszczęsnej śrubki.
Bez ściągaczy, bez zniszczeń, bez kłopotu.[/quote]
Niestety nie ma w moim modelu takiej opcji. Dopiero przy drugim kolanku jest jakakolwiek śruba. Tak więc udało mi się wysunąć stacyjkę z trzpieniem na kilka cm. Było więcej przestrzeni więc metodą siłową wyłamałem kostkę kawałek po kawałku. O dziwo nie było to tak straszne i destrukcyjne jak przypuszczałem. Następnie udało się wykręcić śrubkę choć było to dosyć karkołomne (wykorzystałem lusterko) Nowa kostka wskoczyła bez problemów (bez przykręcania) Kotkę trzyma druga jej część (męska) która zaczepia się o osłonę stacyjki, więc śruba wydaje się zbędna. Wóz po złożeniu odpalił bez problemów.
Przyczyna to wyrobienie takiego plastikowego elementu w kostce jak mniemam. Dzięki za pomoc.