zalatw sobie kogos do pomocy ( moze byc cegla

) , wlacz swiatla i kierunek np lewy i postaw cegle "kogos znajomego" na hamulec ..niech mryga (badz nie ;p ) .. teraz idz do bagaznika i poruszaj kablami .. liczmy ze zaczelo dzialac (badz nie)..wylanczasz swiatla.. odpinasz kostki od lampy (3chyba sa) ... wyciagasz wklad z lampy ( taki czarny plastki z zarowkami ) - trzyma sie na 2 zaczepach po lewej i prawej stronie .. ogladasz wklad i wizualnie juz masz sprawdzone ( jesli cos nie tak bedzie to zauwazysz ... dalej bierzewsz miernik ( najlepiej elektroniczny) i wpinasz sie pokolei w kostki ) i sprawdzasz czy swieci ( z + czerwony do - czarny - niepamietam kolorow )logiczne ze jak wepniesz sie w mase na kablu i w karoserie ( samochodowka) to nie zaswieci

.. jak zaswieci to sie mozna martwic .. bo masz przebicie ..jesli to nic nieda to robisz to samo z drugiej strony .. z kazdej lampy .. u mnie z kostki wychodzi przewod ktory jest wpiety w karoserie ( blisko i widac go) jesli takowego nie ma badz wisi luzno to trzeba go wpiac gdzies w mase

... jesli to nic nie da ( wklady dobre) kable sa .. to trzeba przod sprwdzic ..zwlaszcza kierunki boczne w blotnikach .. roboty jest w sumie na godzinke

powodzenia